Sonata Arctica - Shamandalie
<< day: 2006-09-11, time: 09:55:23 >> tu już nikt nie zaglada. pewnie daltego, że samam przestałam - nawet hasło mi uciekło. więc po co? chyba po to, żebym mogła postukać chwilę w klawisze. tak sobie, ze złudzeniem, że dla innych. whatever. huśtawka. góra dół dół dół dół góra dół dół dół dół dół dół dół góra... i uśmiech przez łzy. tak się tresuje Tancerzy Czarnej Spirali. oszalelę, jak oni. i pewnie w końcu zacznę niszczyć, jak oni. życie jest piękne
Blackmore's Night - Beyond the Sunset
<< day: 2006-08-02, time: 23:21:55 >> czasem marzenia się spełniają. czasem coś, co zgubiło się gdzieś po drodze, co uznało się za stracone, wraca. czasem niebo jest nocą tak piękne, że aż chce się do niego zawyć w zachwycie. czasem... czasem jest tak źle, jakby nigdy nie miało już być dobrze. a potem... potem właśnie, jest najlepiej. czasem myślę, że te najgorsze rzeczy, wychodzą mi na dobre. czasem jak przestaję w coś wierzyć, to coś lub ktoś niespodziewanie przywraca mi nagle tą wiarę - mocniejszą i pewniejszą, niż była wcześniej. czasem brakuje słów, żeby wyrazić jak się cieszę. czasem brakuje aż sił, żeby się cieszyć. czasem myślę, że już koniec. że ktoś pewną ręką podpisał na mnie wyrok - postawił mi złośliwego i cholernie prawdziwego tarota, który spełnia ię karta po karcie. czasem w nocy siedzę w oknie zawinięta w bluzę od munduru i myślę. myślę co by było gdyby... nie wiem dlaczego to robię, bo praktycznie nigdy nie jest to przyjemne. jest dziwne... nie ma gdyby. jet tu i teraz. zaczynam powoli znów wierzyć, że to jest moje tu i teraz. moje miejsce, mój czas. że dobrze wybrałam wcześniej. powinnam teraz wybrać znów. rozsądek mówi jedno, intuicja drugie. coś w środku krzyczy 'wyjedź'... całą reszta prosi 'zostań'.... strach... strach przed czym? że zostanę sama? od pół roku próbowałam oswoić się z tą myślą. niepotrzebnie widać. ale oswoiłam. więc teraz doceniam wszystko, próbuję... tyle rzeczy.. zaufać... dałam okręcić sobie smycz wokół szyi, mówiłam, że tego chce, naprawdę chciałam... zaczęłam wiele rzeczy trkatować jak obowiązek. to był błąd. iść po najmiejszej lini oporu i udawać, że to nie moja wina. czasem jestem pieprzoną egoistką - i w dodatku jestem na tyle dumna, że nie umiem się do tego przyznać. czasem. czasem widzę wyraźnie, że jestem nadwrażliwa. nadwrażliwa jak na otaczajacy mnie świat i ludzi. że przejmuję się zbyt wieloma rzeczami, że biorę wszystko do siebie, że odczuwam wszystko jakby mocniej. czasem mam wrażenie,że kocham za mocno. czasem zastanawiam się, czy to prawda, że można w ogóle oddać komuś siebie i swoje życie. czasem zastanwiam się, czy ja bym umiała. wtedy z reguły siedzę w oknie, jest ciemno i jestem sama. wtedy myślę, że nie. a czasem... czasem zasypiam spokojnie w środku dnia wtulona w swoje Szczęście i zanim zasnę myślę sobie... że nie zamieniałabym tego życia na żadne inne. że niczego bym nie zamieniła.... ...koni ani rozwalonego ściągna. motorów ani blizn. dealerów ani przyjaciół. choroby ani stresu. zbyt wielu uczuć ani zbyt wielu łez. morfiny ani whiskey. psów ani kota. całej tej nienawiści do świata ani tych pozbieranych skrzetnie w małej szkatułce okruszków miłości. najpiękniejszych wakacji ani najgorszych kłótni. znajomych których widuje ani nieznajomych, którzy mi grozili. pracy na wykopaliskach ani cholerniej pracy w restauracji. błędów, które mnie tyle nauczyły ani malutkich sukcesów. tego ile razy próbowałam zrozumieć drugiego człowieka ani tego ile razy ktoś inny nie zadał sobie trudu żeby zrozumieć mnie... nie. nie chciałabym nic zmieniać. nie grozi mi dosonałość w żadnej dziedzinie. jestem perfekcjonistką, ale z umiarem. jeśli podejmuję decyzję, to prędzej czy później będę musiała się z niej rozliczyć. i, o dziwo, pogodziłam się z tym. to chyba nazywa się "dorosnąć". dziwne uczucie. chociaż.. dorośli ludzie nocami śpią, a nie siedzą w oknach ubrani w koszulki nocne i bluzy od mudrurów legii cudzoziemskiej. chyba jednak bycie normalnym człowiekiem nadal mi nie grozi... to dobrze. czasem.. czasem jest mi tak dobrze, że mam ochotę wykrzyczeć to całemu swiatu. i nie mówię tylko o seksie ;>
[...]
<< day: 2006-06-19, time: 17:04:20 >> "I don't want to talkabout it how you broke my heart. If I stay here just a little bit longer, If I stay here, wont you listen to my heart, whoa, heart?...?" Rod Steward 'I'don't want to talk about it' to miasto, ten dom, ci ludzie doprowadzają mnie do cholery. klatki latki klatki, uciec.gdziekolwiek, byle daleko. nawet gdybym miała uciekać sama. nie wiem. źle źle źle. za dużo stresu, za dużo warczenia na wszystko dookoła... za mało prywtności i czułości. przez ostatnie pół roku próbowałam przejść nad tym do porządku dziennego. 'spędzam z tobą cały czas'. taaak. oczywiście. powinnam być wdzięczna za wszystko, za to, żę w ogóle raczysz poświęcać mi swój czenny czas,prawda? utrzymujemy cię tak długo, że dłużej już nie zamierzamy. nie życzę sobie, żebyś korzystałą z telefonu za który ja płace. nie mam zamiaru płacić za jedzenie dlatwojego kota. nie życzę sobie tutaj twoich znajomych, Błażeja w szczególności. ooo taaaak, za to wspaniałe wychowanie i życie pod waszymi kurewsko opiekińczymi skrzydłami, powinnam na kolanach iść do częstochwy w waszej intencji, prawdaa? powinnaś mi dziękować, za to, co ci powiediałem. nie możesz mieć oczu wszędzie, musisz uwierzyć w to co mówię. dlaczego masz ufać jemu, nie mi? dlacego jesteś tego taka pewna. dlaczego uważasz, że ten jeden jedyny facet cie nie zdradzi? przecież wszyscy zdradzali... widać mieli powód. upić się i zakneblować tym własne myśli. upić się, zaćpać, zbić lustro, bo inaczej nie mogę ię w nim przeglądnąć... bo chyba znów jestem na najlepszej drodze, żeby stracić coś ważnego. albo siebie. upić się... zaćpać... cokolwiek... nie pamiętam kiedy ostatnio miałam takiego doła. rów mariański po prostu. chce uwagi czułości i delikatbności. chce być gdzieś daleko. a jeśli nie... to chce zniknąć. gdziekolwiek. na długo. i nic nie pamiętać. nikogo już nei musieć słuchać... przestaje znowu spać po nacach. zaczynam szarpać się i dusić tutaj... za dużo wrogości wobec mnie, nie chce, nei umiem, nie potrafie po prostu przestać tego odczuwać. wszystkiego. chyba wszystkim się już znudziłam. jizz, niedługo zacznę się pewnie ciąć, jak jakaś niedorozwinięta emocjonalnie ghothka. będzię zajebiście! |
Stowarzyszenie Umarłych Poetów
W Biegu Blez On Lupus Karol Rura Emp Moniś Mona Koni Stray Bzyqu & Pajs Sarah Martini Jezi Foto On VI V IV III II I Melodie Sonata Arctica Godsmack Creed Queen Guns n' Roses Medievalnie Grozer S.R.S. Mythenor Timeless Myths Archive 2006 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 wrzesień sierpień |